Quara Tannat/Amarena

sobota, lipca 25, 2015 Wieczorne Wino Ze Struśkiem 0 Comments




Quara Tannat/Amarena

Quara Tannat/Amarena


Odcinek z 25.07.2015
Spójrz na swoje wieczorne wino, które należy Ci się po całym tygodniu wysiłku, spójrz teraz na swojego faceta, a teraz znowu na swoje wino, każ swojemu facetowi pojechać na drugi koniec miasta po jeszcze jedną butelkę wina, byś mogła w spokoju
przeczytać 21 odcinek #wieczorneWinoZeStruśkiem Nie masz faceta lub o dziwo jesteś facetem, który to czyta? Zostawcie w komentarzach namiary na siebie i zacznijcie flirt (jeden wspólny temat już macie ;) ) Tak, dobrze widzicie dziś jest podwójny odcinek. Zjarana lama na etykiecie wprowadziła mnie w tak głupi humor, że postanowiłem spontanicznie spełnić waszą powracającą prośbę o jabola ;)

Nazwa: Quara

Kraj: Argentyna

Szczep: Tannat - debiut w programie, czy się przyjmie? Czy on ją zostawi? Czy będą razem już na zawsze? Czy będzie chciał pokazać rodzicom?

Korek: Gdyby nie druga pozycja w dzisiejszym programie napisałbym, że sztuczny ale może przy niej okazać się wyjątkowo prawdziwy ;)

Kolor: Bordo z fioletowymi refleksami, taki zwykły, nic nadzwyczajnego.

Zapach: Korzenna przyprawa do piernika Dr Oetker'a subtelna, lecz przy dłuższym wtykaniu kulfona w kieliszek coraz mocniej uwodząca, tak samo jak to w życiu bywa ;) I chyba wanilie czuje (albo źle spłukałem mydło z twarzy)

Smak: No czego można się spodziewać jeśli na etykiecie jest zwierzątko pod wpływem narkotyków? A wino jest z Ameryki Południowej? TAK narkotyków! W tym przypadku jest to alkohol :P (ale Was zawiodłem, wiem że czekaliście na coś dla dorosłych, a nie dzieci :P ) W konsystencji jest trochę "wodniste" przez co ładnie kamufluje prawie 14% mocy (to o CAŁE podkreślam CAŁE 1,5% więcej niż kolejny trunek) Smak leśnych owoców bliżej nieokreślonych jest przyjemny, stosunkowo szybko zanika by ustąpić miejsca delikatnemu korzennemu finiszowi. Smaczne, delikatne, ciekawe.

Ocena: Jest spoko, godne uwagi i chętnie je kupię kiedy będzie jakaś kolacja z cielęciną i innymi delikatnymi mięsami. Z powodu mocy i lekkości picia nadaje się do spożycia przed wieczornym wypadem na miasto (daje dobry flow)

No a teraz wyczekany jabol (wiem, że większość przewinęła od razu w to miejsce ;) )
Nazwa: Amarena

Szczep: Kurwa jaja se robisz?

Korek: Druga po butelce najdroższa część trunku, czyli spirytusowa zakrętka plenerowa w kolorze cygańskiego złota

Kolor: Przefiltrowany przez pończochę menelki olej do wspomagania

Zapach: Ej kurde ładny :Djak picolo czy coś w ten deseń. Aż prosi się by na kinderbalu zrobić prank'a >:D

Smak: Jeśli lubicie smak kreta do udrażniania rur to ta, wiśniowa ambrozja z finiszem zgliszcz po melinie wam przypadnie do gustu (najlepsze jest to, że w kieliszku wygląda nie najgorzej :D ) Mam zbyt małe doświadczenie w tych szczepach by docenić w pełni głębie bukietu pluszzzz active sportowa skarpeta edition.

Ocena: Właśnie kieliszek zaczął się topić.... tak wyginać jak łyżeczka w Matrixie, w trzewiach także poczułem, że rozpuszczam się jak podczas rozmowy z atrakcyjną inteligentną kobietą. Dla bezpieczeństwa wylałem resztę do syfonu w celu jego udrożnienia. Po chwili pokazał się dymek a z niego wyłonił się Gin (lubuski) i głosem żula spytał "to jakie kierownik ma 3 życzenia?" Dla bezpieczeństwa przegoniłem go amarenowym wyziewem. Aczkolwiek przyznam szczerze, że siarą nie wali także było to jedne z ciekawiej zainwestowanych 4 zł ostatnimi czasy.

W opisie muzyka do WINA (do jabola pasuje ona tańczy jak szalona lecz tego tutaj nie umieszczę :P) Stay tuned i do zobaczenia niedługo, odwiedzimy po raz kolejny krainę kangurów. Do tego czasu lajkujcie, udostępniajcie i komentujcie zaczynając nowe znajomości ;)

PS. Sekretna skrzynka ciągle czeka na swojego nowego właściciela :)

Update
Pierwszy raz mi się to zdarza ale muszę. Po pierwsze jabol faktycznie kosztuje 3.99 (dostałem zjeby od fanów tego trunku) ale za jednego grosza dokupiłem chlapacze to Jelcza (komplet). Co do wina, na butelce znajduje się informacja "Na dnie butelki mogą występować niewielkie ilości osadu z kamienia winnego...." Faktycznie pijąc z gwintu pod koniec coś takiego się pojawiło. Nie zmieniło to smaku lecz jeśli nie chcecie plenerowego piaskowania zębów, uważajcie bo ostatni mój łyk zasilił glebę.

 Kup wino



0 komentarze :